czwartek, 9 lutego 2017

Zanim wyruszę

Londyn, 6/02/17

Zanim wyruszę, wpadnę jeszcze na chwilę na Trafalgar Square. Usiądę dokładnie w tym samym miejscu, co kilka dni po moim przylocie do Londynu, ponad trzy lata temu. Spojrzę na Big Bena, wyłaniającego się gdzieś kilka przecznic dalej.

A potem wyruszę po przygodę! :)

Największa wyspa świata, kraina otoczona przez trzy oceany, skrywająca w sobie miliony aborygeńskich tajemnic.

Prastary ląd, którego szczyty w przeszłości były tak wysokie, że zanim uległy spiętrzeniu sięgały nawet poziomu Everestu! Była dla mnie jak inna planeta, świat tak bardzo różnorodny, inny i sprzeczny, że marzyłem o tym, aby go głębiej poznać.

Kto wie, może pewne miejsca po prosu są w nas?

Jutro wieczorem lecę do Australii. Będą zdjęcia i niespodzianki. Zabiorę Was w niezwykłą podróż w czasie!

Myślałem o niej na wykładach czy podczas letnich spacerów po Hyde Parku. Była ze mną w małych kawiarniach na Piccadilly Circus i wąskich ulicach Clerkenwell. Dawno temu przemykała mi też czasami na ekranie telewizora, wydając się jakimś dalekim, dziwnym i odległym miejscem z jeszcze bardziej dziwną czerwoną skałą.

Australia jakąś niewytłumaczalną mocą przyciągała mnie do siebie. Może kiedy w końcu tam dotrę, dowiem się dlaczego? :)

Jechałem dzisiaj metrem i co chwila przypominały mi się te wszystkie momenty, kiedy wracałem z pracy zaczytując się o pierwszej flocie Arthura Phillipa, która wraz z brytyjskimi skazańcami dotarła do Sydney w 1788 roku, aby utworzyć tutaj pierwszą kolonię.

Albo o szalonej gorączce złota, która ogarnęła Australię w drugiej połowie XIX wieku! Ludzie masowo opuszczali prace, domy, miejsca zamieszkania i udawali się na poszukiwanie cennych łupów.
Ta podróż zaczęła się już dawno temu i nawet, gdyby nigdy się nie wydarzyła to pewnie dalej była by wewnątrz mnie. I to właśnie jest chyba najpiękniejsze w odkrywaniu świata.

Potem wracałem do mojego małego mieszkania w północnym Londynie, siadałem nad atlasem i wędrowałem po nim palcem, zapisując co chwila nazwy tych mistycznych miejsc. To było niesamowite!
Planowałem tę podróż przez ostatnie pół roku, ostatni miesiąc spędzając na Mazurach pośród książek i filmów dokumentalnych o tym niezwykłym lądzie.

Zaczniemy w legendarnym Sydney, gdzie przedstawię Wam pewną absolutnie nieprawdopodobną i pełną pasji motocyklistkę! Odwiedzimy też tajemniczą, poszarpaną przez wiatr Tasmanię- malutką wyspę pod Australią, znaną nie tylko z obecności groźnego diabła ale także swoich niesamowitych mieszkańców. To będzie wizyta na najprawdziwszym końcu świata! Zacznę w Launceston na północy wyspy, a potem przedostanę się do Hobart na południu, gdzie dojdzie to pewnego niezwykłego spotkania :)

Po powrocie do Sydney i krótkim przystanku w Adelajdzie wyruszę do prawdziwego serca Australii- Alice Springs. Zaproszę Was do słynnej, rozpalającej zmysły podróżników skały Uluru, pobłądzimy w Górach MacDonnell’a i dotrzemy do zapierającego dech w piersiach Królewskiego Kanionu.
Wszystkich fanów Australii, ale także tych którzy chcieli by ją bliżej poznać serdecznie zapraszam do śledzenia relacji. Postaram się także w miarę możliwości publikować wiadomości na moim blogu:

www.michallachowicz.blogspot.com

Będzie mi bardzo miło jeśli wyruszycie tu ze mną wirtualnie :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz